Zwyczaje świętojańskie
[fot.1] https://youtu.be/FzXJHecOI94
Wicie wianków. Zespół Folklorystyczny „Kujawy Bachorne Nowe” z Osięcin. Festyn folklorystyczny „Zbieraj rumianek, bo św, Janek” w skansenie w Kłóbce, 29.06.2014 r.
Prorok Jan Chrzciciel, o którym sam Jezus powiedział, że: „Nie narodził się nikt większy od Jana Chrzciciela” (ewangelia wg św. Mateusza 11,11) odegrał wielką rolę w dziejach Odkupienia świata jako bezpośredni zwiastun Pana Jezusa. To on przygotował naród wybrany na przyjście Zbawiciela, wskazał Go ludowi, a nawet na Jego prośbę udzielił Mu chrztu w Jordanie. Z tego powodu liturgiczne wspomnienie św. Jana Chrzciciela obchodzone jest w Kościele jako uroczystość w dniu jego narodzin (24 czerwca), podobnie, jak to jest w przypadku Narodzenia Pana Jezusa (25 grudnia) i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (8 września), w odróżnieniu do pozostałych świętych, których wspomina się w dniu śmierci, czyli narodzin dla nieba.
Święto Jana Chrzciciela obchodzone w kościele, w czasie letniego przesilenia dnia i nocy (najdłuższy dzień i najkrótsza noc), zespala się z bogatą i tajemniczą obrzędowością ludową tego czasu (sobótki), w której woda i ogień miały szczególne właściwości oczyszczające. Św. Jan Chrzciciel, który udzielał w Jordanie chrztu z wody, w wierzeniach ludowych oczyszcza wszystkie rzeki, strumyki, jeziora i stawy, co wyraźnie akcentują przysłowia; „Już Jan ochrzcił wszystkie wody, umyjcie się dla ochłody” lub „Na świętego Jana woda ogrzana”. To jego święto wyznaczało termin rozpoczęcia letnich kąpieli, które zgodnie z przysłowiami, od tej chwili miały być bezpieczne dla ludzi. W wigilię tego święta powszechnie na wsiach czyszczono studnie, wrzucając do nich sól poświęconą w kościele, w dniu św. Agaty. Oczyszczające znaczenie ognia znalazło wyraz w zwyczaju palenia świętojańskich ogni, przy których gromadziła się wioskowa wspólnota, niezależnie od stanu. Echa tych zabaw odnajdujemy u Jana Kochanowskiego w „Pieśni świętojańskiej o Sobótce”, w której czytamy:
Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę jak czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.
Tam goście, tam i domowi,
Sypali się ku ogniowi.
Ten stary obyczaj o pogańskim rodowodzie znajdował obrońców w staropolskich czasach, bo poeta Jan Gawiński napisał:
Jan święty Chrzciciel przyszedł. Więc palą sobótki,
A wkoło niej, śpiewając, skaczą wiejskie młódki.
Nie znoście tych zwyczajów! Co nas z wieków doszło
I wiekiem się ustało, trzeba by w wiek poszło.
W świętojańskich ogniach, tradycyjnie na wsiach, palono stare przedmioty — maty, wycieraczki, miotły, buty wykonane ze słomy lub rogoży, by pozbyć się także zła, które w nich mogło przebywać. Świat się oczyszczał, słońce osiągnęło swój najwyższy punkt na niebie, więc jakby nawiązując do jego wędrówki, w niektórych regionach (ziemia chełmińska), na wzgórzach, toczono zapalone beczki ze smołą.
[fot.2] [fot.3]
Pochód z wiankami nad wodę. Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Boczki Chełmońskie” z Kocierzewa Południowego spod Łowicza oraz Grupa Młodzieżowa Zespołu Pieśni i Tańca „Swojacy” z Baruchowa. Festyn folklorystyczny pt. „Dzisiaj św. Janek, puść na wodę wianek”, skansen w Kłóbce, 24.06.2018 r.
Młodzi bawiący się w noc świętojańską skakali przez ogniska, wróżąc sobie rychłe zamążpójście, a dziewczęta dawnym zwyczajem wiły wianki, których magiczna moc miała przynieść szczęście w małżeństwie, chronić przed chorobami i urokami czarownic. Rzucano je na wodę w rzekach, jeziorach i stawach, skąd wyławiali je chłopcy, rozpoznając wianki poszczególnych panien. Od sposobu, w jaki płynęły po wodzie, dziewczęta wróżyły o zamążpójściu. Wśród ziół znajdował się lubczyk nazywany zielem miłości, rozmaryn zapewniający szczęście małżeńskie i dziurawiec skuteczny w walce ze złośliwymi wiedźmami. Ponadto, w wiankach występowała macierzanka, dziewanna, szałwia, ruta, lawenda, melisa, łopian, a zwłaszcza wszechobecna w tym dniu bylica, uchodząca za ziele czarodziejskie, w niektórych regionach zwane świętojańskim. Opasywano się nią dla zabezpieczenia przed bólami krzyża i pleców. W XVI w. Marcin z Urzędowa napisał: „U nas w wilię św. Jana niewiasty ognie paliły, tańcowały, śpiewały, diabłu cześć i modły czyniąc; tego obyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać, ofiarowanie z bylicy czyniąc, wieszając po domach i opasując się nią, czynią sobótki”. Bylica jako magiczne ziele stosowana była jeszcze w XX wieku. Powszechnie na wsi w tym okresie wieńce plecione z bylicy nakładano krowom na szyję, dla zabezpieczenia przed złym działaniem czarownic, a rankiem przepędzano je przez dymy z ogni świętojańskich. Na Kujawach mawiano nawet, że: „Jak przez ogień, nie przechycnie to czary się imają”. Świętojańska noc była przecież, jak wierzono, okresem wzmożonej działalności złych mocy, czarownic i różnych duchów, przed którymi broniły niektóre gatunki ziół i kwiatów. Powszechnie też bylicę i liście łopianu (także na Kujawach) zatykano w strzechy budynków dla ogólnej ochrony przed złem. Według dawnych wierzeń, zioła zbierane w świętojańską noc miały szczególne właściwości lecznicze, więc suszono je, gromadząc na kolejne miesiące roku. Noc świętojańska, najkrótsza w roku, pobudzała wyobraźnię. Wierzono, że o północy w lasach zakwita kwiat paproci, a ten który go odnajdzie zapewni sobie bogactwo i szczęście. Więc po skokach nad ogniskiem młodzi zaszywali się w leśnych gęstwinach, w poszukiwaniu tego legendarnego kwiatu.
[fot.4]
Puszczanie wianków na wodę. Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Boczki Chełmońskie” z Kocierzewa Południowego spod Łowicza. Festyn folklorystyczny pt. „Dzisiaj św. Janek, puść na wodę wianek”, skansen w Kłóbce, 24.06.2018 r.
Święty Jan zapowiadał też sianokosy, co znajduje potwierdzenie w przysłowiu: „Już przed świętym Janem, zajmij się swym sianem”, ale jak wierzono: „Chrzest Jana w deszczowej wodzie trzyma sianokos w przeszkodzie”. Przestrzegano też na wsi zwyczaju, by w dniu św. Jana „zawiązywać” w supeł pędy czosnku, aby „nie uciekał” do ziemi, pędy cebuli przyginano natomiast do ziemi, by urosła duża. Okopywano też pojedyncze zagony kapusty: „(…) aby dobrze rosła, aby gąsienicę nie zjadały liści” (np. Łowickie, Piotrkowskie). Gospodarze starali się w tym dniu zasiać choć trochę żyta: „(…) ażeby coroczne grady, od pola swego odwrócić (Sieradzkie). W Kieleckim i Opoczyńskim św. Jana Chrzciciela uważano za patrona urodzaju. W niektórych regionach kraju był to czas, gdy służba zmieniała miejsce zatrudnienia, więc mawiano: „Na święty Jan, każdy sobie pan” lub „Na świętego Jana pozbędę się pana”. Katolickim zwyczajem było odwiedzanie w procesjach przydrożnych kapliczek i krzyży, śpiewanie religijnych pieśni i odmawianie modlitw. Niektóre z nich, wyraźnie kierowane do św. Jana Nepomucena, świadczą o tym, że lud mylił często obu świętych Janów.
[KP]